.

Dochód pasywny dla ilustratorów i grafików

  • października 07, 2020
  • Szacowany czas czytania:

Posiadanie dochodu pasywnego to cudowna rzecz... w przeciwieństwie do jednorazowych zleceń czy pracy dla klienta, raz stworzone dzieło może działać na naszą korzyść przez długie lata. Nie jest to często duży zysk, ale stałe, dodatkowe pieniądze, które przez lata gromadzą się w większą sumę.



Druk na żądania

Ilustratorzy i graficy mają kilka możliwości zarabiania dzięki przychodowi pasywnemu. Jedną z takich opcji jest tak zwany print on demand - druk na żądanie. O co w nim chodzi?

To nic innego jak udostępnianie swojej grafiki podmiotom, które mogą nadrukować ją na czymkolwiek tylko klient zechce. Koszulka? Proszę bardzo. Poduszka? Jasne. Zegar, puzzle, a nawet mata łazienkowa czy kuchenny fartuszek? Nie ma problemu. Klient ma swój wymarzony przedmiot z naszą grafiką, portal otrzymuje zysk z pośrednictwa, a my swoją marżę, której procent często możemy sami ustawić.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że po wgraniu grafiki na portal oferujący druk na żądanie... nasza robota praktycznie się kończy. No, znaczy się wiadomo - niezbędny jest marketing, a także wyszukiwanie odpowiednich nisz i trendów, dla których możemy tworzyć dalsze prace. Odchodzi nam jednak ta cała żmudna robota związana z prowadzeniem sklepu. Nie musimy składować u siebie tony różnorodnych rzeczy. Nie musimy zajmować się wysyłką. Nie musimy martwić się o kontakt z klientem. Wszystkim tym zajmuje się portal.

Do najpopularniejszych serwisów oferujących druk na życzenie należą RedBubble i Society6 (od koszulek, przez magnesy po torby sportowe), TeePublic (głównie koszulki i kubki) czy Spoonflower (obrusy, pościele, tapety - tu sprawdzą się powtarzalne wzory, patterny).

Plusy druku na żądanie:
- raz stworzona grafika może zarabiać na nas przez lata,
- nie musimy magazynować u siebie produktów ani zajmować się wysyłką,
- pozwalamy klientowi wybrać rzecz, na której chce zobaczyć naszą grafikę,

Minusy druku na żądanie:
- aspirujących grafików i ilustratorów jest cała masa. Generyczna, trafiająca "do wszystkich" praca utonie w morzu podobnych projektów. Konieczne jest znalezienie stylu bądź niszy, w której będziemy mogli naprawdę zabłysnąć,
- dojście do zadowalającego przychodu pasywnego zajmuje sporo czasu i prób,
- nie mamy wpływu na jakość oferowanych produktów, ani nie widzimy go przed wysyłką do klienta,
- porzucamy indywidualne podejście do klienta na rzecz możliwości trafienia do szerszego grona odbiorców

Sprzedaż dóbr cyfrowych

Czyli tak zwane stocki i podobne im twory. W przeciwieństwie do druku na żądanie - tutaj nie wchodzą w grę żadne fizyczne przedmioty. Nic nie jest drukowane ani wysyłane. Cyfrowe dzieło zwyczajnie się pobiera.

Przypuśćmy, że klient pisze artykuł o przynoszących pecha czarnych kotach i pilnie potrzebuje zdjęcia czy grafiki takiego właśnie kota. Prawdopodobnie nie będzie szukał fotografów czy artystów, by zlecić im takie zadanie, bo zwyczajnie nie ma na to czasu (ani pieniędzy). Potrzebuje grafiki tu i teraz. Stocki są więc dla takiego klienta dobrą opcją - odpowiednie zdjęcie dostaje od razu. To samo zdjęcie czy grafika co prawda mogą być wykorzystane przez jakąkolwiek inną osobę w Internecie, ale rekompensuje to niska cena pliku.

Popularnymi serwisami z takimi cyfrowymi dobrami są Freepik (głównie grafika wektorowa i mockupy), DesignCuts (mockupy, fonty, pędzle do Procreate, akcje Photoshopa i inne), CreativeMarket (ikony, ilustracje, wektory, zdjęcia, szablony WordPressa, grafika 3D i wiele innych) a także Etsy (chociaż znane jest głównie ze sprzedaży rękodzieła, oferuje również sprzedaż plików cyfrowych).

Sprzedaż... swojej wiedzy

Jest to ostatnio dość popularna metoda zarobku pasywnego. Chodzi tu o wszelkiego rodzaju ebooki i kursy. Te, raz stworzone, mogą zostać zakupione przez osoby żądne wiedzy i nowych umiejętności.

Popularnymi stronami na których można zarabiać na kursach w formie video są Skillshare (klikając tu otrzymasz ode mnie 2 tygodnie konta premium za darmo ) i Udemy.

Oferując swoją wiedzę zyskujemy nie tylko przychód ze sprzedaży ebooków czy kursów - to także świetna prezentacja naszych umiejętności i pokazanie się potencjalnym klientom jako osoba, która zna się na temacie!

Reklamy i linki afiliacyjne 

Reklamy, AdSense - rzecz być może oczywista, ale nawet o oczywistościach wypada napisać.
Dobrze prosperujący blog, kanał na youtube, a nawet darmowa gra na urządzenia mobilne - to wszystko może zarabiać dzięki reklamom.

Mankament jest taki, że aby reklamy na naszym kanale czy blogu faktycznie przynosiły zyski, te muszą być stale aktualizowane o nowe treści, by zachęcać ludzi do ich odwiedzania. O ile nie zrobimy więc jakiegoś filmiku, który nagle stanie się szalenie popularny, nie jest to tak "pasywna" metoda jak te wyżej wymienione.

Podobnie sprawa ma się z linkami afiliacyjnymi. Link afiliacyjny umożliwia reklamowanie produktów przy pomocy specjalnie wygenerowanych linków - za każdą sfinalizowaną transakcję wykonaną poprzez klinięcie w taki link otrzymuje się pewną prowizję. Warto tu zaznaczyć, że cena produktu z afiliacji nie jest w żaden sposób wyższa niż poprzez odwiedzenie sklepu ze zwykłego linku! Dana osoba wchodząc w taki link nie płaci więcej niż normalnie - to sklep ze swojej marży "dziękuje" osobie polecającej za nowego klienta. Wszyscy zadowoleni!

Aby wygenerować link afiliacyjny należy nawiązać współpracę z portalem zajmującym się pośrednictwem z reklamodawcami, np. webepartners... i oczywiście pamiętać, że czytelnicy zauważą natłok sponsorowanych treści - przede wszystkim należy polecać tylko te produkty i usługi, z których sami korzystamy 


Zerknij na

0 komentarze